Wersy:PejaBit/produkcja:LewyGoldGunRecords 2033Wszelkie prawa należą do kogo należą.#hiphop #oldschool #rap #remix #peja
Jeśli się podoba, zostaw like i subskrypcje. Dziękuje i miłego oglądania. :)If you like it, leave a like and subscriptions. Thank you and enjoy watching. :)
Listen to Szacunek Ludzi Ulicy songs Online on JioSaavn. Polish music album by Peja Slums Attack 1. Szacunek Ludzi Ulicy - Peja Slums Attack, 2. Kłopotliwy Zero Piąty - Peja Slums Attack, 3. Styl Życia Gnoja - Peja Slums Attack, 4. SLU 3 Litery - Peja Slums Attack, 5. Duchowo Mocny - Peja Slums Attack
Peja/Slums Attack, 4est · Song · 2012. Listen to Szacunek Ludzi Ulicy (4EST RMX) on Spotify. Peja/Slums Attack, 4est · Song · 2012.
Provided to YouTube by MUGO Szacunek Ludzi Ulicy · Slums Attack · Peja · Dj Decks · Waco 20/20 Evergreen ℗ 2020 RPS Enterteyment Released on: 2013-10-26
Kup Szacunek Ludzi Ulicy w kategorii Rap, Hip-Hop na CD - Płyty kompaktowe na Allegro - Najlepsze oferty na największej platformie handlowej.
. [Uliczna sława, która duma mnie napawa, Od ludzi brawa ich uściśnięta graba, Uliczna sława, która duma mnie napawa, Uliczna sława tak uliczna sława] Uliczna sława, która duma mnie napawa, Od ludzi brawa ich uściśnięta graba Życiowa zaprawa, która trwała całe lata. Nie jednego brata spotkałem w tych klimatach, Nie jednego brona, jabola i batata, Nie jednego drina wychlał Rych gdy latał Szukając sposobności by żyć godnie się nie złościć By pierdolić słabości użalanie się nad losem Los człowieczy herosem byłem wtedy w okolicy, Jak wszyscy nędznicy nikt tu nie szukał przyczyn Czemu my? Czemu za nas innym wstyd? Taki Jeżycki byt wciąż kredyt, potrzeby. Kroki ostrożne żeby nie zaliczyć gleby, Innym razem szybkie susy niczym strzała z kuszy, To przypał czas ruszyć przed siebie walka o życie, To jest wojna jak w Belfast albo bomby w Madrycie, Modląc się o lepsze życie, bycie lepszym człowiekiem, Dorastałem a z wiekiem rozwinąłem swój fach, Czy to talent czy traf? Jeden mach pod brama rap Jest klawo, klawo skurwysyny biją brawo, Chcę to robić was i dla własnej świadomości, Że czuje się potrzebny przyjmij to do wiadomości, Nasz rap od zera początki bywają trudne, 997 niech psa chowają w trumnie. Wciąż dumnie nie durnie, w bandanach obskurnie, Bo bramach znów skórnie, na kartce tekst notuje, Wszyscy to chuje, jeśli nie słuchają rapu, Inaczej niż dzisiaj wczoraj nie było łatwo, Niech oficjalne media biją non stop kurwom brawo, A ja będę się cieszył nadal swą uliczna sławą. Uliczna sława, która duma mnie napawa, Od ludzi brawa, ich uściśnięta graba, Uliczna sława, która duma mnie napawa, Uliczna sława tak uliczna sława Uliczna sława, która duma mnie napawa Od ludzi brawa, ich uściśnięta graba, Uliczna sława, która duma mnie napawa, Uliczna sława tak uliczna sława [Uliczna sława, która duma mnie napawa, Uliczna sława, tak uliczna sława] Dziś to teraźniejszość, raperów wiejskich większość, Znaczna część to pozerstwo, brak finezji, talentu, Z manierą konfidentów obgadują za plecami, Zamiast konsekwentnie się odznaczyć wynikami, Nagradza je ulica to ludzie z krwi i kości, A nie hołota z branży to nagroda publiczności, Prawdziwa nie od święta, w chuju mam konsumenta, Rasowego odbiorcę dla nich ta pointa, Nie popełnię błędu śpię spokojnie, patrzę w lustro, Ludzie nie chichoczą na mój widok, choć ochoczo, Podbijają by zagaić nikt z was mnie nie obraził, Żaden z was mnie nie zranił, bez sensu za mną łaził, I to jest dla mnie sygnał ze się nie należy wstydzić, Za własne poczynania siebie samego brzydzić, Szczerość w naszym klubie, to lubię klubowicze, Jest impra krzyczę: SLU PONAD ŻYCIE!! Już do końca tak będzie z nami poryte dekle, Wykolejone asy, kanalie przebiegle, Bez was to wszystko jest pozbawione sensu, Nie chcemy feamu masowego protestu, Chce logicznego tekstu z muzyką kontekstu, Masy nowych wersów w formie manifestu, Na osiedlu co krok, prawie co drugi blok, Nadaje nasze tracki, to miłe chłopaki, Dzięki za wsparcie, pierdol radiowe stacje, Co kreują uparcie tandetę która w żartach, Zanucisz z kumplami i wtedy będzie śmiesznie, Syf na chujowych bitach, ta zwyczajne brednie, A więc jebać te komedie my dla ulic odwiecznie, Dla prawdziwych ludzi, bo tutaj nasze miejsce, To nasza muzyka, co wypełnia ludzkie serce, Dla ulic odwiecznie, bo tutaj nasze miejsce. Uliczna sława, która duma mnie napawa, Uliczna sława tak uliczna sława Uliczna sława, która duma mnie napawa, Uliczna sława tak uliczna sława Uliczna sława, która duma mnie napawa, Uliczna sława tak uliczna sława Niech oficjalne media bija non stop kurwom brawo, A ja będę się cieszył nadal swą uliczna sławą. Uliczna sława, która duma mnie napawa, Od ludzi brawa ich uściśnięta graba, Uliczna sława, która duma mnie napawa, Uliczna sława tak uliczna sława, Uliczna sława, która duma mnie napawa, Od ludzi brawa ich uściśnięta graba, Uliczna sława, która duma mnie napawa, Uliczna sława tak uliczna sława, Uliczna sława, która duma mnie napawa, Uliczna sława tak uliczna sława.
[Refren] Wiesz, co się liczy? Szacunek Ludzi Ulicy, ludzi ulicy Wiesz, co się liczy? Dla was rap ćwiczy, to dla całej miejskiej dziczy [Zwrotka 1] To dla wszystkich naszych ludzi Którym ten rap się nie nudzi, czas się obudzić By wyjaśnić co trzeba, dla chujowych rapów gleba Trochę piachu ich nie ma, znów się odzywam Gdyż zachodzi potrzeba Popowe popierdółki, które emitują radia Tak jak oni, skurwiałe ode mnie dla nich pogarda Nadal mamy farta, nadal sprzyja nam karta W rękawie wciąż Asy, to nie sprzedać się dla kasy I mnóstwo pracy, to studia, ulice, niebezpieczne życie Znam je żadne odkrycie, dzisiaj na bicie Otwarcie, nie skrycie, opowiadam to przeżycie Zapierdalam, za przeżyciem Intensywność zdarzeń, nie nadążam by notować Nadal jest hardcore, kocham, nie nawidzę, zobacz Ja nie będę się hamować za cenę popularności Zero populizmu, raczej duży procent złości Jesteśmy chamscy, prości, tak szczekają żałośni Którzy nie dorośli nawet nam do pięt, chuje zazdrośni Dużo miłości dla ludzi i tych miejsc, w którym zdarza się być I nie po to by mieć Dziś mówię cześć, każdemu kto zasłużył Każdemu co nie stchórzył, który dobrze mi wróżył Podczas nie jednej burzy podał pomocną dłoń A nie celował mi w skroń, więc Boże wszystkich nas chroń Nawet, jeśli rzadko proszę, jak PB nadzieję niosę I dzisiaj dołoże do tego moje trzy grosze [Refren] Wiesz, co się liczy? Szacunek Ludzi Ulicy P do N, kreska, bez tego zostajesz z niczym Wiesz, co się liczy? Szacunek Ludzi Ulicy, dla was rap ćwiczy To dla całej miejskiej dziczy Wiesz, co się liczy? Szacunek Ludzi Ulicy Wiesz, co się liczy? Wiesz, wiesz, co się liczy? [Zwrotka 2] Miastem rządzi mafia, to do mnie nie trafia Bo po drugiej stronie barykady ziomek będzie lepiej I ten co klepie biede szybko znajdzie tu robotę Jebać chołotę, która z psami w komitywie Tak groźnie okiem łypie, bo się naoglądał filmów Ty Benny Blanco z bronksu, szybko zrzucę Cię z ringu Dziś na dopingu, nadmiar testosteronu prawdziwy rap dla ulic Aż do samego zgonu, dosłownie powtarzam się porażkami nie zrażam Sukces artstyczny, kurwa, bez komentarza Bo recezję mi wystawi każdy Viertel i podwórko Każdy winkiel i tak w kółko życie kręci się jak winyl Na trzydzieści trzy i pół obroty to wrzucimy Szacunek dla tych ludzi, którzy musieli się trudzić żeby wyjść na powierzchnię, poczuć powietrze rześkie Spokojny sen, rodzinne życie bez scen i przyjaźnie bez sciem To sobie wszystko ceń Broń tego dzielnie, broń się, bij wrogów celnie Poznań miasto dzielne, to jedyne dla mnie miejsce Pieprzę groteskę jak instytucje miejskie Społeczeństwo co nie chce zmiany na lepsze Wyrastając w konfidenctwie, na nic was nie będzie stać Umiecie tylko dać, z dupy strzelić, kurwa mać A tu trzeba, se ułożyć powolutku plan następny Jak Glon pieprzę ból trzeba być dzielnym [Refren] [Zwrotka 3] To miasto penerami wypełnione jest po brzegi Nawet słabe składy mają prawo się tu cenić W pewnym sensie mój styl życia to jest wciąż ten sam nielegal Bo ja wiem kto się tu sprzedał, tytułował się kolega Beef za beef'em, tak to idzie, chociać twórczość nie na dissach Nie lubiano kiedyś Rysia jak w Stanach Jadakiss'a A ty, jeśli chcesz mnie skreślić, chuja walisz Mówię jeśli, będę niczym skurwiel, najgorszy jak Joe Pesci Nawet bez ferajny, tylko ja adrenalina Nikt nie zatrzyma furiata, znów zadyma Miasto w ryzach nas trzyma, miasto, które ma klimat Plus styl i klasa, kasa, miasto zaprasza Suki też pierwsza klasa tak jak siostry Williams w deblu Wciąż stanowie temat plot na tym, jebanym osiedlu Jedna gra zmieni świat na przestrzeni tych lat I to każdego z nas, dziś jestem z tego rad Tylko słowa prawdziwe, bo frajer da fałszywe Nie oprę swej kariery o beef przez jakąś ksywe Styl miejski, nie wieśniacki, wiem, że jestem chamski Na ulicy nie wyłapię za przysłowiowy damski Nie kumasz mojej jazdy, więc się nadal z tego śmiej Nie jestem słodziutki niczym Rappin 4 Tay Uliczna sława, która dumą napawa, od charakternych brawa A krytyka od gamoni, czas ich rozgonić Niech wracają do zagród, na wsie niech nie robią Obciachu, naszemu miastu Psy, znów mi mówisz - cham, stój - tak nie można, wierz mi Darku Jeśli nie my tych leszczy, to kto zwróci honor miastu? [Refren]
tekst piosenki peja szacunek ludzi ulicy